Premier Tusk o przemocy i paliwach: „Bandyci nie mogą dyktować zasad”
Premier wzywa do stanowczej walki z przemocą – apel do Prezydenta i Jarosława Kaczyńskiego
Podczas wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów premier Donald Tusk w ostrych słowach odniósł się do niedzielnego zdarzenia we Wrocławiu, gdzie trzech mężczyzn brutalnie zaatakowało obywatela Ukrainy oraz jego partnerkę, która próbowała go obronić. Szef rządu podkreślił, że „bandyci i patologia, która nabrała tupetu przez swój polityczny patronat, nie mogą czuć się bezkarnie”. Zapowiedział pełne wsparcie państwa dla policji i wymiaru sprawiedliwości, aby sprawcy nie tylko szybko trafiali do aresztu, ale byli też skutecznie karani. Zaapelował bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego, by przestał milczeć w tej sprawie, przypominając jego wcześniejsze wypowiedzi chwalące „męskie walki” jako szlachetne. „To proszę zobaczyć, jak wygląda ta szlachetna walka wręcz w wykonaniu ludzi z GROMD-y” – mówił premier, nawiązując do środowiska, z którego wywodzą się agresorzy.
Premier nie oszczędził również prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, zwracając się do niego o zaprzestanie apeli dotyczących tworzenia bojówek. Tusk wyraźnie zaznaczył, że politycy ponoszą odpowiedzialność za słowa i działania, które mogą przyczyniać się do wzrostu przemocy oraz dawać przyzwolenie na agresję. Wskazał, że obserwowany wzrost aktów przemocy – nie tylko wobec cudzoziemców, ale także Polek i Polaków – nie może być usprawiedliwiany napięciami społecznymi. „Musimy wydać wojnę przemocy i nienawiści” – oświadczył, dziękując policji za sprawne zatrzymanie dwóch sprawców i zapowiadając rychłe ujęcie trzeciego.
„Wielkim dziedzictwem narodowym Polski jest solidarność i jej niezwykły wymiar w pierwszych dniach rosyjskiej wojny. W tej chwili to dziedzictwo jest grzebane przez bandytów, kiboli, zwykłych przestępców, którzy biją i poniżają ludzi, ponieważ mówią z nieco innym akcentem.”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Miliardowe straty dla budżetu i kierowców – prezydent blokuje podatek od paliw
W drugiej części swojego wystąpienia premier odniósł się do piątkowej decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych ze zbycia paliw ciekłych w okresie od marca do grudnia 2026 roku. Tusk nie krył oburzenia, mówiąc o „zalewie kłamstw ze strony otoczenia prezydenta na temat cen paliw”. Przypomniał, że gdy wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie, rząd zareagował szybko – obniżył VAT i akcyzę, wprowadził regulowane ceny oraz dyscyplinę w spółkach skarbu państwa. Decyzja głowy państwa, zdaniem premiera, oznacza opowiedzenie się po stronie koncernów paliwowych, które w okresie kryzysu osiągają nadzwyczajne zyski, a jej skutki odczują budżet państwa i polscy kierowcy.
Szef rządu oszacował, że brak wejścia w życie tych przepisów może oznaczać dla budżetu stratę rzędu nawet 4 mld zł. Środki te – z podatku od nadzwyczajnych zysków, a nie z kieszeni podatników – miały zostać przeznaczone na obniżenie cen paliw dla kierowców, zwłaszcza w ostatnich dwóch tygodniach wakacji, gdy ruch na drogach jest największy. „Mieliśmy program Ceny Paliwa Niżej, a mamy PKN, czyli Ceny Karola Nawrockiego, bo wysokie ceny paliw w najbliższych dniach i tygodniach będą konkretnie jego zasługą” – skomentował premier. Zaznaczył, że jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie ponownie się zaostrzy, rząd rozważy wprowadzenie regulowanych cen paliw, ale bez wpływu z podatku od nadzwyczajnych zysków będzie to trudne do sfinansowania.
- Strata budżetu państwa z tytułu blokady ustawy: 4 mld zł.
- Okres objęty podatkiem: od marca do grudnia 2026 roku.
- Dwóch sprawców ataku we Wrocławiu zatrzymanych, trzeci – wkrótce ujęty.
- Planowane obniżki cen paliw na dwa ostatnie tygodnie wakacji – zagrożone.
Najem krótkoterminowy – rząd szuka złotego środka między turystami a lokatorami
Premier poruszył także temat nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych, nad którą toczą się prace rządowe. Celem projektu jest zapewnienie równowagi między wolnością prowadzenia działalności gospodarczej a ochroną praw mieszkańców, którzy skarżą się na uciążliwości związane z najmem krótkoterminowym – hałas, częste zmiany lokatorów, obciążenie infrastruktury. Tusk przyznał, że znalezienie kompromisu okazało się trudne, i zapowiedział, że poprosi ministrów o ponowne przeanalizowanie rozwiązań. „Będę prosił, aby jeszcze raz znaleźć takie rozwiązania (jak będzie trzeba to zrobić autopoprawkę do projektu rządowego), żebyśmy mieli poczucie, że skutecznie chronimy prawa turystów do taniego i fajnego miejsca oraz chronimy prawa lokatorów wtedy, kiedy najem krótkoterminowy zamienia ich życie w koszmar” – mówił premier.
Projekt realizuje przepisy prawa Unii Europejskiej, zakładające minimalną ingerencję w rynek. Jednak oczekiwania społeczne, zwłaszcza ze strony samorządów i lokatorów, idą dalej – domagają się oni skuteczniejszych narzędzi do kontroli i ograniczania nadmiernej liczby mieszkań na wynajem turystyczny. W ocenie rządu, dobrze wyważone przepisy mogłyby jednocześnie chronić interesy branży turystycznej i zapewnić spokój mieszkańcom bloków, w których dominują lokale wynajmowane krótkoterminowo. Premier zasygnalizował, że rząd jest gotowy do autopoprawki, aby osiągnąć ten cel.
Co to oznacza dla mieszkańców Brodnicy i regionu?
Dla Brodnicy – miasta w województwie kujawsko-pomorskim – zapowiedzi premiera mają podwójne znaczenie. Po pierwsze, bezpieczeństwo publiczne jest tu od lat priorytetem, a ostatnie wydarzenia we Wrocławiu pokazują, że agresja na tle narodowościowym może dotknąć każde miejsce w kraju. Brodniccy policjanci, podobnie jak funkcjonariusze w całej Polsce, mogą liczyć na zwiększone wsparcie logistyczne i prawne w zwalczaniu przemocy. Mieszkańcy regionu, którzy od początku wojny w Ukrainie przyjęli pod swoje dachy wielu uchodźców, z pewnością z niepokojem śledzą doniesienia o wzroście agresji.
Po drugie, sprawa cen paliw bezpośrednio uderza w portfele brodniczan. W mieście, gdzie wiele osób dojeżdża do pracy do większych ośrodków (Toruń, Grudziądz, Iława), każda podwyżka na stacjach benzynowych odczuwalnie zwiększa koszty codziennych dojazdów. Brak podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów oznacza, że ewentualne obniżki przed wakacjami mogą nie dojść do skutku. Lokalni kierowcy już teraz obserwują wzrost cen – średnio o 15-20 gr na litrze w ostatnich tygodniach – a prognozy na wakacje są niepewne. Ponadto, w Brodnicy rozwija się turystyka krótkoterminowa (liczne apartamenty w okolicy jezior), więc nowe regulacje w tej sferze mogą wpłynąć zarówno na właścicieli mieszkań, jak i na spokój sąsiadów. Rządowe zapowiedzi autopoprawki dają nadzieję na rozwiązania, które uwzględnią specyfikę mniejszych miast, gdzie jeden dom może generować częste zmiany gości i uciążliwości.